Menu
Skip to content
Odbierz rabat 5% za zapis na newsletter
Kup TERAZ i zapłać później z PayPo!

Laurka zamiast życzeń – o urodzinowej tradycji, która odmieniła nasze świętowanie

elegancka sukienka midi na urodziny polskiej marki produkcji

Będzie to wpis dosyć osobisty, ponieważ podzielę się z Wami tradycją, jaką niedawno wprowadziliśmy w naszej rodzinie. Jest na tyle uniwersalna, że z pewnością sprawdzi się także u Was. Z tej strony Izabela, założycielka marki Krawczi, w której znajdziecie klasyczne sukienki midi na okazje, podczas których powstają fotografie wiszące po dwudziestu latach na ścianie.

Zacznijmy od początku, który jak na radosną, urodzinową tradycję był dosyć smutny i melancholijny, ponieważ cała historia zaczęła się od pogrzebu w naszej rodzinie. Jednak jak na dwa przeciwległe, pozornie odległe końce podkowy przystało, początek i koniec życia mają ze sobą wiele wspólnego. Oba wytrącają nas z rytmu życia, wymagając naszej szczególnej i natychmiastowej uwagi i oba wprowadzają nas w stan refleksji i zastanowienia nad własnym życiem, pełnym nostalgii i wdzięczności.

Wracaliśmy właśnie z pogrzebu w rodzinie, na którym mój Mąż czytał mowę pożegnalną. Piękną, pisaną od serca, pełną ciepłych, czułych słów, przez które przebijała uważność na drugiego człowieka. Człowieka, którego w tamtym dniu niestety już z nami nie było. Ta odczytana w otoczeniu przejmująco cichego tłumu przemowa była momentem wyciskającym łzy z oczu nie tylko u pogrążonej w żałobie rodziny, ale także u dalszych znajomych, jak i – ośmielę się stwierdzić – u postronnej osoby. Taka właśnie jest moc pożegnalnych mów: potrafią dotknąć każdego z nas, bo bezwiednie odnosimy je do siebie, momentalnie wzbudzając zarówno wdzięczność za to, co mamy, jak i ukłucie tęsknoty za tym, co odeszło.

Pytanie, które zmieniło wszystkie kolejne urodziny

Podczas drogi powrotnej jedno z nas zadało pytanie, które na chwilę zawisło w powietrzu:

„Ciekawe, ile z tych rzeczy miał okazję usłyszeć za życia?”

Wtedy do nas dotarło. Żyjąc w pośpiechu, zatopieni w social mediach i szybkiej rozrywce, stanowczo za rzadko znajdujemy moment, by z wdzięcznością rozejrzeć się wokół siebie. By docenić obecność drugiej osoby, która przecież tak wiele dla nas znaczy. Obawiamy się wzruszeń, unikamy sentymentów, brniemy do przodu i nieraz nie zauważamy tego, co naprawdę ważne w życiu.

Laurka zamiast życzeń – jak zaczęliśmy tę tradycję

Postanowiliśmy zaproponować rodzinie nową tradycję urodzinową – laurkę zamiast życzeń. Zasada jest prosta: kiedy zbieramy się na wspólne świętowanie urodzin jednego z nas, każda z pozostałych osób przygotowuje kartkę urodzinową z odręcznie zapisanymi podziękowaniami, komplementami czy słowami docenienia dla solenizanta lub jubilata.

Mieliśmy swoje obawy o to, czy nie okaże się to zbyt niezręczne, zbyt intymne, czy wszyscy na pewno odnajdą się w tej formie. Ku naszej radości cała rodzina chętnie przystała na propozycję.

Urodziny, które zapadły w pamięć całej rodzinie

Jedną z pierwszych w tegorocznej „kolejce” były urodziny mojej starszej córki. Każdy z członków rodziny nie tylko – zgodnie z ustaleniami – zapisał odręcznie własny tekst na osobnej kartce, ale też większość przeczytała go małej solenizantce przy składaniu życzeń.

Ja jako mama oczywiście bardzo się wzruszyłam, jednak najbardziej rozczuliła mnie reakcja córki kilka dni później. Z przejęciem układała kartki wokół siebie, wyjmowała je z kopert, by za chwilę ponownie je włożyć, nieustannie dopytywała, którą otrzymała od kogo i prosiła, żeby przeczytać je jeszcze raz na głos, bo sama jeszcze nie umiała.

Wiedziałam, że w szczególności dla dzieci będzie to jedna z najwspanialszych pamiątek na przyszłość. Nie spodziewałam się jednak, że okaże się dla niej tak ważna już teraz, kiedy jest jeszcze malutka.

Mała kartka, wielka bliskość – kiedy papier przekazuje wiadomość prosto z serca

Muszę przyznać, że jestem niezwykle wdzięczna za chwilę, w której pomysł pojawił się w mojej głowie. Laurka pozwala przeczytać o sobie rzeczy, o których nigdy byśmy nie pomyśleli, że są dla innych ważne albo o których nawet nie wiemy, że ktoś je zauważa.

Szczególnie cieszy mnie i rozczula aspekt materialny tej tradycji. Kartka zostaje z nami na kolejne lata i w dowolnym momencie możemy otworzyć szufladę i do niej wrócić. Korzyść dla piszącego jest równie namacalna (nomen omen). Pisanie laurki wymaga od nas wejścia w tryb offline, wyciszenia się i głębokiego zastanowienia: za co ja tę osobę kocham? Co w niej uwielbiam? Za co chciałabym jej podziękować? Taki moment refleksji przynosi obopólne owoce. Wzmacnia więzi i buduje fundament – dla lepszych i gorszych dni, dla całej przyszłości, jaka jest jeszcze przed nami. Sam papier natomiast stanowi bezpieczną barierę przed wzruszeniami, które nie każdy członek rodziny chciałby przeżywać na oczach wszystkich. I to właśnie ta cisza, trwająca od czasu spędzonego nad pisaniem a przeczytaniem kartki może dać nam więcej, niż moglibyśmy sobie wyobrazić – utulenie świadomością, jak bardzo jesteśmy kochani.


Wierzymy, że najpiękniejsze chwile w rodzinie to te, na które znajdujemy czas, by naprawdę je przeżyć, zamiast tylko odhaczyć w kalendarzu. Jeśli Wy również szukacie sposobów na świętowanie z sensem, zajrzyjcie na www.Krawczi.pl – może akurat czeka tam idealna kreacja na tę okazję?